Majowy zawrót głowy!
Gdy strumyk płynie z wolna… Cóż to był za maj! W tym miesiącu działo się tak wiele, że Żabki miały prawdziwe “urwanie głowy”. Zaczynając od mamy, która odwiedziła przedszkolaki w sali, idąc przez wycieczkę połączoną z warsztatami, do tego odbyły się urodziny, wyjścia na dwór, a także nauczycielki wymyślały kolejne ciekawe zabawy! A jak się najlepiej uczy? Właśnie przez zabawę! Na samym początku zacznijmy od gościa, a dokładnie rzecz ujmując Mamy Amelki, która odwiedziła nas z ciekawymi zajęciami. Mama Amelki jest fizjoterapeutką i zajmuje się masażem, który przedstawiła nam na własnych ciałach. Pokazała jak masować swoje ręce, by mogły odpocząć po całym dniu rysowania i prób pisania. Nasz gość opowiedział dzieciom również o tym, jak wygląda ciało człowieka, a w sumie to co znajduje się pod skórą i jak to wszystko działa.




Drugim gościem, który odwiedza nas co miesiąc była Pani zajmująca się i ucząca nas języka migowego. Żabki migają piosenki i wybrane słowa w zachwycający sposób, bardzo szybko opanowując kolejne gesty.



Następną atrakcją było wyjście na warsztaty „Masło i… maślanka z maśniczki do dzbanka” w Skansenie w Ochli. Oczywiście, żeby dotrzeć na te warsztaty wybraliśmy autobus MZK, a to – jak się okazało – było największą przygodą! Nikomu nie przeszkadzał brak miejsca siedzącego, a wręcz przeciwnie – zabawa jakiej dzieci doświadczyły trzymając się kurczowo poręczy i ćwicząc swoją równowagę była przednia! Na warsztatach przedszkolaki dowiedziały się jak wytwarza się masło i mogły go spróbować na chlebie. Każdy prosił o dokładkę zachwycając się smakiem śmietankowego masła własnego wytwórstwa. Jeszcze raz bardzo dziękujemy mamie Igi za pomoc!


















To nie jest koniec! Jako 5-latki Żabki wzięły udział w turnieju międzygrupowym “Zdrowy Ekoludek” zajmując w nim I miejsce. Emocje sięgały zenitu przy kolejnych konkurencjach, a każdy wspierał naszych uczestników pomocą, brawami i uśmiechem. Daliśmy radę!




Nasze nauczycielki co chwilę zaskakiwały nas nowymi pomysłami. Tunele i nauka współpracy, ćwiczenie tego, że każdy czasami potrzebuje pomocy, a także może się pomylić. Jak wtedy reagować? Co mówić? Jak się zachować? Już wiemy, jak odpowiedzieć na te pytania. Do tego nauka kodowania, bo przecież litery i cyfry nie są nam już obce.








Nie mogło zabraknąć zabawy na świeżym powietrzu, gdzie liczyliśmy przebite bańki, łapaliśmy promienie słońca, a także krzyczeliśmy “gol!” przy każdej strzelonej bramce.





Do grona 6-latków dołączyła Karolina. Raz jeszcze wszyscy życzymy jej spełnienia każdego najmniejszego marzenia, uśmiechu na twarzy i kolejnych sukcesów. Sto lat, Karolcia!



