Wizyta Mikołaja
Grudzień się rozpoczął, przedszkolaki coraz częściej zaglądały do okien i cały czas można było usłyszeć pytania “kiedy będzie?”, “idzie?”, “widzicie?”. Kogo one mogą aż tak wyczekiwać? Mikołaja! I w końcu nastał szósty grudnia, a marzenie stało się rzeczywistością! Niespodziewanie od strony placu zabaw zjawił się ON! W czerwonym płaszczu, z siwą brodą i workiem prezentów szedł dumnie machając do dzieci ze swoim słynnym “hohoho!”.
Chwila, chwila! Nie przyszedł do nas sam! Jak to sam Mikołaj powiedział: ZGUBIŁEM SIĘ PO DRODZE, ALE MÓJ PRZYJACIEL MI POMÓGŁ!
Chyba nikt nie spodziewał się tego gościa w roli Rudolfa – Mysz Falubaz! To ona przyprowadziła Świętego Mikołaja wprost do przedszkolaków.
Przywitany przez najstarszą grupę Żabek, został przez nich zaprowadzony do środka i tak rozpoczął wędrówkę po salach, bo przecież w Słoneczku wszystkie dzieci są bardzo grzeczne.
Mikołaj przyniósł dla dzieci prezenty w postaci drobnych upominków, ale nie zapomniał też o tych wielkich paczkach, które przygotował wraz z Elfami w swojej krainie. Każda z grup została obdarowana zabawkami, grami, puzzlami, piłkami i wiele, wiele innymi rzeczami. Dzieci również przygotowały dla Mikołaja prezenty w podziękowaniu, że przez tyle lat, co rok pamięta o tym, by je odwiedzić.
Na tym jednak niespodzianki się nie skończyły! Mikołaj postanowił zostać z nami nieco dłużej i wziął udział w tanecznej zabawie, którą poprowadziła nasza niezastąpiona Pani Ela. Tańcom, śmiechom i radości nie było końca! Dziękujemy Święty Mikołaju i zapraszamy za rok!
PS. Po wizycie Mikołaja wpadł też… Grincz! Cały na zielono, z czapką, którą zapewne podwędził jakiemuś elfowi! I już zabierał się za prezenty, gdy dzieci wpadły na odpowiedni plan. “Przecież Grincz czuje się samotny”, a nikt nie powinien być samotny w święta. I tak plan zabrania zabawek zmienił się w wielkiego przytulasa i wielkie uśmiechy na wszystkich twarzach.





































